wtorek, 7 lipca 2015

Rozdział 1- Już walizki spakowane, lecz nie dopięte do końca

Obudziłam się wcześnie rano. Była godzina 5.39. Westchnęłam i spojrzałam na walizkę, jeszcze nie dopiętą do końca. Na krześle przy biurku stały moje za małe ubrania, które ciocia dzisiaj miała wyrzucić. Nie rozumiem dlaczego tak szybko rosnę. Wydaję mi się ,że 164 centymetry wzrostu to jednak za dużo jak na dwunastolatkę. Być drugą najwyższą dziewczyną w klasie nie jest przyjemne, lecz są tego plusy. Mam zgrabne, długie nogi( według mojego skromnego zdania) i to mi się głównie podoba. Jestem szczupła, lecz nie mam płaskiego brzucha...i mi to nie przeszkadza. Gdybym nie używała wszelakich kremów, korektorów, żelów i innych preparatów przeciw trądzikowi, moja twarz byłaby w złym stanie. Oczywiście mój odwieczny, jedyny wróg ,czyli trądzik nie daje o sobie zapomnieć i pojawia się czasem na czole, ale na szczęście lituje się nade mną i nie jest taki czerwony, ani zaróżowiony jak był kiedyś. Jestem szatynką i moje włosy nie są długie, ani krótkie. Takie nie w pięć nie w dziesięć. Mam pyzatą twarz, ale nie mylcie tego określenia z grubą ! Mam wysoko podniesione kości policzkowe, i różowawe, pełne usta, które również lubię . Miałam jednego chłopaka w życiu, i bardzo tego żałuję . Był w moim wieku, i raz się pocałowaliśmy, przez co nie mam wielkiego doświadczenia tej dziedzinie. Nie rozpaczałam również po zerwaniu, czasami się nawet zastanawiam czy się w nim choć trochę zakochałam...
wstałam z łóżka i rozbudziłam się porządnym skakaniem i kręceniem się, przez co wzbudziłam moją złość. Jak rodzice mogli mnie posłać do szkoły z internatem?  W Dover! Z Bristolu do Dover....Postanowiłam się zbuntować.w tej chwili, im szybciej, tym lepiej. Jednym susem Otworzyłam drzwi, i nie bojąc się, że obudzę Theodore'a ruszyłam w stronę drzwi od sypialni rodziców. Mówię rodziców, z przyzwyczajenia, raz mi się na tatę powiedziało rodzice, i tak już zostało. Zatrzymały mnie odgłosy, dobiegające z kuchni. Zmarszczyłam brwi, i powoli weszłam do kuchni, ostrożnie stawiając kroki. Uspokoiłam się widząc ciotkę z słuchawkami stojącą przy garach i śpiewającą jakąś melodyjną piosenkę. Lubię, gdy ciocia śpiewa, 10 lat temu śpiewała najlepiej w chórze. Była młodszą siostrą mamy...ale teraz jest jedynaczką i ma 22 lata. Podeszłam do niej, i mocno trąciłam ją w ramię. Podskoczyła z krzykiem tak, że jej naleśnik znalazł się na suficie, a patelnia na krześle. Gdy Allie( Tak miała na imię ciotka, ale kazała się nazywać po imieniu, ponieważ nazwa "ciocia" ją postarza) spojrzała na mnie z niedowierzaniem, zrobiłam najbardziej srogą minę, na jaką mnie było stać i skrzyżowałam ręce na piersi.
--Nigdzie nie jadę!- syknęłam i przez chwilę po myślałam, że nie ja to powiedziałam, tylko jakiś wścibski i przebiegły wąż, który szykuje się na polowanie. Przełknęłam ślinę, i znów nawiązałam kontakt wzrokowy, który zerwałam przed chwilą. Allie spojrzała na mnie smutnym wzrokiem i westchnęła
--Ja również nie chcę, żebyś jechała...lecz to niestety będzie konieczne....w twojej sytuacji....-Spojrzała na sufit, i widząc odklejający się z niego naleśnik, chwyciła patelnie, i ustawiła ją tak, że gdy naleśnik już spadł, wylądował na patelni
--Ale nie smuć się....zrobiłam ci naleśniki!- Powiedziała już bardziej rozweselona i wskazała na przypalonego naleśnika na patelni.  Spojrzałam na patelnię, a następnie na Allie z powątpiewającą miną, by później śmiać się razem z nią. Od jutra poranki będą całkiem inne, śniadania, obiady i kolacje również... nie będzie wkurzającego śpiocha Theodora, ani przewrażliwionego taty, ani mojej cioci a zarazem przyjaciółki Allie... będę za nimi cholernie tęsknić. O nie, nieeee... rozkleiłam się.
--Hej, przecież Sue nigdy nie płacze!- Ciocia od razu zaczęła działać. Odłożyła patelnie i mnie mocno przytuliła
-- Tego wyjazdu już się nie da odwołać, prawda?- Spytałam płaczliwym tonem, co kompletnie nie było do mnie podobne. Allie spojrzała na mnie smutnym wzrokiem i pokiwała głową, więc ja również to zrobiłam. Wyzwoliłam się ze stalowego uścisku jej ramion i powędrowałam do pokoju  spakować torbę podręczną. Wzięłam oczywiście mój ulubiony plecak z "kosmicznym wzorem" kosmosu. Pierwsze co, to spakowałam swoje dwie książki. Bardzo lubię czytać. moją ulubioną książką jest oczywiście Harry Potter. Jestem jego wielką fanką! Wzięłam również swojego pluszaka, z którym nie rozstaję się odkąd skończyłam 3 lata. Mały, brązowo- beżowy z łatą na brzuchu w kolorze błękitu, a oczy czarne z "tym czymś" co sprawiało, że się z nim nie rozstaję. w następnej kolejności były czarne, lekko prostokątne okulary korekcyjne, które używałam ZAWSZE gdy czytałam, czy odrabiałam prace domowe, co w tym drugim przypadku rzadko się zdarzało. Gdy już się spakowałam, zauważyłam, że moja walizka jest już dopakowana i zapięta, co pewnie było sprawką taty. Wzięłam głęboki oddech, co miało być pożegnaniem z moim kochanym, i dość małym pokoikiem. Chwyciłam walizkę i poszłam z nią pod drzwi wejściowe. Rozejrzałam się po domu z wielkim smutkiem, i zarazem przerażeniem w oczach. Pewnie wysyłają mnie do szkoły, w której chodzi się w mundurkach, codziennie jest po dziewięć lekcji, i obowiązkowo trzeba chodzić do kościoła...Yah! Nienawidzę chodzić do kościoła, ponieważ uważam to za coś bezsensownego dla osoby niewierzącej. Uprzedzę wasze pytanie. Tak, jestem niewierząca... Chwyciłam swoją walizkę, która sięgała mi do pasa i była dwa razy szersza ode mnie , więc ważyła mniej więcej tyle samo, albo nawet więcej. Jednak kółka umieszczone na dole umożliwiały mi normalne przeniesienie jej do wyjścia, jednak coś przykuło mój wzrok, tuż obok drzwi wyjściowych. Gdy podeszłam bliżej ...
                                                   
Bristol
_______________
______________________________

Witajcie :)

A oto mój upragniony rozdział, dość krótki, ale
znaczący w całej historii. Bardzo długo go pisałam
,mniej więcej trzy tygodnie, a pomiędzy tymi dniami
wyjechałam do Wisły na 10 dni. Ostatnio jest piekielnie
 gorąco w całej Polsce... i to mi się potwornie nie podoba -.-

                                          Pozdrawiam was gorąco,
                                                    Venetia Higgs

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz